Z tonącego okrętu najpierw ratują się szczury, czyli o HFT Brokers i V Capital

  Im dalej w las, tym więcej drzew

Ilość ciągle wypływających na światło dzienne przekrętów i afer finansowych jest przytłaczająca. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że zniechęca to potencjalnych wierzycieli do podejmowania jakichkolwiek inwestycji. Każdy kto „siedzi” już trochę w świecie finansów, wie iż wszelkie formy lokowania swoich środków finansowych w takich produktach jak lokaty, akcje czy obligacje są niezwykle istotne dla gospodarki całego Państwa. Mówi się też, że osoby, które dorobiły się wielkiego majątku mają zwykle co najmniej trzy różne źródła swojego dochodu. Jedno to stały dochód np. z umowy o pracę czy własnej firmy, drugie to sprzedaż ,a trzecie – inwestowanie.

Bill Gates zainwestował w firmę Editas Medicine, która ma w planach naprawianie ludzkiego genotypu celem wyeliminowania wad wrodzonych spowodowanych mutacjami czy kumulowaniem się dziedzicznych chorób recesywnych. Najbogatsi inwestują też w niespotykane czy nawet dziwne przedsięwzięcia. Przykładem jest firma Nebia produkująca..słuchawki prysznicowe. Firmie tej, niemałego wsparcia finansowego udzielił sam prezes Apple - Tim Cook. Jedni decydują się na inwestycję po długich godzinach analizowania różnych propozycji, inni natomiast ufają swojemu przeczuciu i lokują swój kapitał w przedsięwzięciach nietuzinkowych lub sprawiających wrażenie niepozornych. Nie da się jednak ukryć, że bogatym o wiele łatwiej jest zainwestować sumę, która daje możliwość sporego zarobku, niż tym posiadającym ograniczony kapitał inwestycyjny. Nie mniej jednak inwestowanie swoich oszczędności jest bardzo ważne, nawet jeśli poszczególne produkty nie przyniosą ogromnych zysków – uczymy się rozróżniać dobre inwestycje od mniej korzystnych czy ryzykownych. Mamy też szansę żeby przekonać się, w którym segmencie najlepiej nam się inwestuje. Tak jak wielu rzeczy w życiu, dobrego inwestowania musimy się nauczyć. Należy jednak rozróżniać mało rentowne przedsięwzięcia od zwykłych oszustw, których w ostatnich latach jest niestety coraz więcej. Niedawno pisaliśmy tutaj o WGI DM. Przekrętu z udziałem domu maklerskiego spróbowało również warszawskie HFT Brokers. Nietrudno jednak o to aby gdzieś podczas takiej akcji komuś powinęła się noga – zwłaszcza jeżeli właściciele firmy od niedawna byli w branży finansowej. Ale od początku – w roku 2012, dwóch właścicieli dilera telefonów komórkowych, Pan Robert Walicki i Tomasz Rulka postanowili stworzyć spółkę holdingową dla TFI, funduszu private equity oraz przede wszystkim brokera finansowego – V Capital. Jak wyglądał biznes plan? Miał zostać przejęty łódzki dom maklerski „Prospectus”. Taki dom maklerski nie jest jednak tani, dlatego Panowie Walicki i Rulka wyemitowali akcje, które miały być wykupione po 24 miesiącach po cenie emisji wynoszącej 13 zł. Tutaj znowu , jak w przypadku Timeless Gallery Group, pojawia się magiczna stopa zysku w wysokości 18%. Rzekomo bezpieczna inwestycja miała być gwarantowana przez umowę opcji sprzedaży o europejskim stylu wykonania. Sam pomysł również brzmiał kusząco – stworzenie grupy o kapitale miliarda złotych i gwarancją wysokich zysków. Emisji było kilkadziesiąt. Pierwsza zgromadziła 53 inwestorów, których łączny kapitał wynosił 9,5 miliona złotych. Ostatnia natomiast została przeprowadzona niedawno, bo w maju 2017 roku. I tu zaczyna się oszustwo na ogromną skalę, bo jak można się domyślić, pieniądze na rzecz rozwoju domu maklerskiego nigdy tam nie trafiły.

Polskie piramidy…finansowe

Z samych emisji akcji, V Capital miał pozyskać aż 137 milionów złotych. Takie dane publikowane są przez KRS. Oprócz tych akcji, spółka emitowała także obligacje, z których mogła uzyskać nawet drugie tyle. Środki były pobierane również przez inne podmioty holdingu między innymi wcześniej wspomniany przeze mnie fundusz private equity o nazwie Black Diamond Fund. Dom maklerski Prospectus, przemianowany w 2104 roku na HFT Brokers miał zajmować się głównie inwestowaniem na rynku Forex. Oprócz tego miał oferować obligacje korporacyjne i fundusze inwestycyjne. Współpraca z licznymi doradcami finansowymi sprawiła iż wierzycieli nie brakowało. Niestety sama inwestycja wydawała się korzystna i bardzo dobrze zabezpieczona. W końcu biznes plan zakładał debiut na Giełdzie Papierów Wartościowych już w roku 2017 a do końca 2018 roku – zakończenie prac nad powstaniem funduszu inwestycyjnego. Do udziału w inwestycji zaproszone było wąskie grono a sam produkt prezentowany był jako bardzo ekskluzywny i niedostępny dla wszystkich. Dodatkowym zabezpieczeniem miało być poręczenie odkupu przez holdingowy fundusz Black Diamond lub wpis do hipoteki działki w Walendowie, której wartość szacowana była wtedy na 152 miliony złotych. W rzeczywistości wartość działki jest niemal dziesięciokrotnie mniejsza.

Za kulisami przedstawienia

Przez bardzo długi okres czasu, wydawało się, że z funduszami HFT Brokers wszystko jest w jak najlepszym porządku. Firma miała bardzo dobry marketing, dla inwestorów organizowane były liczne konkursy i eventy modowe, sportowe. Problemy pojawiły się w 2016 roku, gdy w KNF weszły nowe przepisy dotyczące zmian w poziomie zabezpieczeń kapitałowych. Zaczęto wymagać kilkukrotnie większej rezerwy depozytu. Działka o ponad stu milionowej wartości byłaby oczywiście dobrym zabezpieczeniem gdyby nie fakt iż aby mogła być ona szacowana na taką wartość, właściciel musiałby wcześniej poczynić na niej jakieś inwestycje. Mówimy tu o wybudowaniu mieszkań, dróg, galerii handlowych. Skoro nie można więc liczyć na zabezpieczenie w formie działki, zawsze pozostawało jeszcze poręczenie Black Diamond Fund. Jednak i tutaj nie uda się nam wyegzekwować wypłaty zainwestowanych środków. Spółka już wcześniej przestała regulować swoje zobowiązania względem własnych obligatariuszy. Klienci Black Diamond Fund na próźno próbują otrzymać raporty mówiące o aktualnej kondycji finansowej spółki. Poręczycielem spółki jest oczywiście nie kto inny jak…V Capital. I koło się zamyka. Wygląda na to, że V Capital od początku zakładało, że coś może pójść nie tak. Umowy opcji sprzedaży konstruowane były w taki sposób aby utrudnić dochodzenie należności na drodze sądowej. Między innymi, inwestor miał nawet 3 miesiące przed terminem wykupu poinformować o zamiarze sprzedaży akcji. W innym wypadku, opcja przepada a inwestor zostawał z akcjami, których nie można sprzedać na giełdzie. Niedopełnienie warunków umowy, utrudnia walkę w powództwie cywilnym. Kilkadziesiąt poszkodowanych inwestorów zgłosiło sprawę do KNF, Rzecznika Finansowego i prokuratury. W 2016 roku Dom Maklerski HFT Brokers zawiesił sowją działalność na rynku Forex. Zezwolenie na prowadzenie tej działalności zostało cofnięte przez KNF w kwietniu 2017. Był to jednak dopiero początek poważnych problemów spółki. Byli pracownicy HFT Brokers zarzekają się iż wszelkie problemy z wypłacaniem należności wynikają z pozbawienia domu maklerskiego licencji. Gdyby nie ten fakt, spółka działałaby dalej. Poszkodowani twierdzą jednak inaczej. Jeszcze przed cofnięciem zezwolenia V Capital miał problemy ze spłacaniem swoich zobowiązań. Kłopoty ze spłatą obligacji pojawiły się w grudniu 2016 roku, odsetki nie były wypłacane w terminie a w sytuacji zgłoszenia przez inwestora chęci wcześniejszego wykupu papierów dłużnych V Capital, proponowało wypłatę w ratach. Pierwsze raty jeszcze docierały na konto, kolejnych rat wierzyciele nie otrzymali do dzisiaj. Spółka proponuje wypłacenie należności w 60 ratach lub w zainwestowanie należności w kolejne spółki – córki Roberta Walickiego. Sprawa jest obecnie w prokuraturze po zgłoszeniu się kilkudziesięciu poszkodowanych w sprawie.

Z tonącego okrętu najpierw ratują się szczury

W wielu indywidualnych korespondencjach pojawiają się propozycje przeniesienia osobistych roszczeń z panów Walickiego i Rulki na spółkę Black Diamond Fund. Warto wspomnieć iż spółka ta została wystawiona do sprzedaży. Tym sposobem, inwestor podpisując takie porozumienie musiałby poświadczyć iż wie o kondycji finansowej i ekonomicznej spółki a także zrzeka się wszelkich roszczeń wobec właścicieli HFT Brokers. Jednak zamiast ogłosić upadłość, pan Robert Walicki uważa, że takie rozwiązanie jest uczciwe oraz, że z powodu utarty licencji przez dom maklerski, spółka jest w oczywistej złej kondycji finansowej. Wypowiada się on w następujący sposób : „[…] działania, które już podjąłem i nadal podejmuję, mają zapobiec ogłoszeniu upadłości V Capital – bo ta z pewnością zamknęłaby wielu osobom drogę do odzyskania zainwestowanych pieniędzy. Nie chcę tego robić gdyż zależy mi na tym, by wszystkie należne inwestorom środki do nich wróciły.” Są osoby, które odzyskały całość wpłaconych pieniędzy. Nie są to jednak osoby przypadkowe. Całkowity zwrot otrzymała między innymi żona wysoko postawionego polityka Prawa i Sprawiedliwości czy też syn znanego aktora. We wrześniu 2017 roku prawomocną decyzją Komsji Nadzoru Finansowego, na HFT Brokers została nałożona kara w wysokości 1 miliona złotych. Podstawą do zapłaty mają być liczne uchybienia ze strony brokera. KNF twierdzi iż spółka nierzetelnie informowała klientów oraz naruszała zasady rzetelności i profesjonalizmu, łamiąc zapisy rozporządzenia w sprawie trybu i warunków postępowania firm inwestycyjnych. Wiemy już na pewno, że HFT Brokers jest winne, pozostaje tylko pytanie, czy faktycznie jest to tak zwany niewypał, czy też wycofanie się dobrze rokującego domu maklerskiego z ryku Forex było zaplanowane od samego początku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *