Afera Polskie Centrum Zdrowia, czyli dobre złego początki.

Większość z Nas w mniejszym lub większym stopniu narzekało kiedyś na Narodowy Fundusz Zdrowia. Nie ma co się dziwić – nie kończące się kolejki, na najbliższe terminy rehabilitacji czy zabiegów trzeba czekać co najmniej rok a lekarze przyjmujący często zmęczeni i pracujący ponad 20 godzin na dobę. Takie są realia opieki medycznej w Polsce, co z kolei wymusza powolną prywatyzację tego sektora. Na pomysł prywatyzacji części sektora medycznego i tak zwanej integracji pionowej sieci przychodni, szpitali i sanatoriów wpadł Pan Romuald Ś. i 1 sierpnia 2011 roku ogłosił swój debiut na rynku New Connect czyli na alternatywnym rynku akcji Giełdy Papierów Wartościowych. Polskie Centrum Zdrowia był to Holding Medyczny, który w bardzo szerokim zakresie działał na rynku zdrowia ludzkiego. Pierwotny zamysł był dobry.

 

Uruchomiony miał zostać pakiet ubezpieczeń medycznych, po których wykupieniu można było uzyskać dostęp do usług świadczonych przez wszystkie podmioty tej grupy kapitałowej. Przykładowo – korzystając z prywatnej przychodni, po leki wypisane na recepcie należało pójść do należącej do holdingu apteki. PCZ posiadało własną firmę ratowniczą, hurtownię, własne szpitale, przychodnie i sanatoria a także własne laboratorium diagnostyczne. Dzięki licznym kontraktom z NFZ, firma świetnie prosperowała a o samym Romualdzie Ś. pisano w Newsweeku w roku 2013 „Nie ściemnia inwestorom, kreśląc plany rozwoju i przejęć kolejnych szpitali czy przychodni” a dwa lata później PCZ nagradzane było jako „najdynamiczniej rozwijająca się firma”. Grupa kapitałowa składała się z 11 podmiotów i miała doprowadzić do integracji pionowej całego przedsiębiorstwa medycznego czyli mechanizmu pokrótce opisanego wcześniej. PCZ od początku do końca miało organizować cały cykl medyczny, stworzyć poczucie dbania o interes i zdrowie pacjenta a jednocześnie uniezależnić przedsiębiorstwo od sytuacji rynkowej i wyeliminować ryzyko związane z jej zmiennością.
Wróćmy jednak do NewConnect i giełdy. Prezes PCZ deklarował iż sam w latach 90 grał na giełdzie, dlatego też zna się na prawach rządzących rynkiem. Wszystko to miało wykreować dobry wizerunek firmy. Spółka fałszowała dane księgowe, sprawozdania finansowe oraz komunikaty przekazywane rynkom kapitałowym. Celem było oczywiście znalezienie inwestorów, którzy mieli zakupić wypuszczone przez spółkę obligacje. Posiadacze obligacji nie byli informowani o niekorzystnej sytuacji, w której znalazła się firma. Kondycja finansowa spółki pogorszyła się ponieważ regularnie wyprowadzano z niej pieniądze. Były one lokowane na niekorzystnych umowach o zakup nieruchomości oraz przelewane w nieuzasadniony sposób. Były to operacje wykonywane na rzecz firm i fundacji Romualda Ś.

Szpital, który nie leczy ludzi

Jednym z czterech szpitali zakupionych przez Polskie Centrum Zdrowia był szpital w Środzie Śląskiej. Starostwo sprzedało spółce 100% udziałów w 2010 roku. Koszty przedsięwzięcia przedstawiały się następująco : 50 000 zł (!!!) za wykup akcji, 80 000 zł za sprzęt oraz spłata długów placówki w wysokości 2 000 000 zł. W roku 2012 budynek został sprzedany dzierżawcy i już wtedy mówiono iż powiat stracił kontrolę nad placówką i wypadku ograniczenia świadczeń lub nawet zamknięcia szpitala, nie będzie można temu zapobiec. Oczywiście spółka upadła a w szpitalu w Środzie Śląskiej można odczuć dosłownie bolesne efekty. Wyłączone z użytku zostały oddziały : ginekologiczno – położniczy, chirurgii ogólnej oraz internistyczny. Od lipca 2017 roku, między innymi na tych oddziałach miał odbyć się remont. Nietrudno się domyślić iż remont nie odbył się a kontrakt z NFZ został przerwany. Miało to być jedynie chwilowe rozwiązanie na czas remontu. Jednak aby umowa została znowu podpisana, szpital musiałby wziąć udział w konkursie, który jak łatwo można się domyślić, nie odbył się. Efekt? Pacjenci muszą jeździć do innych szpitali – między innymi do oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów Wrocławia. Oddział, który nadal działa to oddział dziecięcy, pogotowie ratunkowe oraz świąteczna pomoc lekarska. Nic nie wiadomo o losach szpitala, spółka upadła a ordynatorzy oraz członkowie zarządu PCZ zostali zwolnieni. Powiat wystąpił oczywiście o wypłatę kary umownej natomiast nadal nie wiadomo czy szpital kiedykolwiek będzie jeszcze normalnie funkcjonował ponieważ obecny zarząd PCZ nie odpowiedział na żadne pismo z Powiatu. Usiłowano nawet skontaktować się telefonicznie z Romualdem Ś. ale odpowiedzi również nie otrzymano.
Obecny prezes zarządu, Stanisław Pachołek zapytany o przyszłość szpitala, nie udziela jednoznacznej odpowiedzi : „Czekamy, jak będzie wyglądała kontraktacja w NFZ-cie. Nie wiem, czy w przyszłości uruchomione zostaną wszystkie oddziały szpitala w Środzie Śląskiej. Wiele zależeć będzie od wyborów w kraju i czy NFZ nie zostanie zlikwidowany. Są za tym, niektóre opcje polityczne. Wszystko będzie uzależnione od polityków”. Warto zaznaczyć iż podobna sytuacja panuje w szpitalu w Górze, który również został przejęty przez Polskie Centrum Zdrowia. Tam również zlikwidowane zostały dwa oddziały : ginekologiczno – położniczy oraz chirurgii ogólnej. W ciągu zaledwie kilku lat od przejęcia przez spółkę, oba szpitale znalazły się na zakrecie.
Starostwom średzkim i górowskim PCZ winne jest około 7 milionów złotych. Lista wierzycieli jest jednak długa i istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że ta suma nigdy nie zostanie odzyskana. Szpital w Górze otrzymał tylko dwie z ośmiu rat, na które rozłożona była pierwotna kwota, którą PCZ miało wpłacić na rachunek. Szpital w Środzie Śląskiej, w którym aktualnie działa tylko jeden z pięciu oddziałów miał otrzymać niemal drugie tyle co szpital górecki. Co ciekawe, nieosiągalny były prezes spółki – Pan Romuald Ś., który został niedawno nominowany konsulem honorowym Królestwa Belgii. Sama Ambasada wydała na ten temat powściągliwy komentarz : „[…]Ambasada Belgii pragnie poinformować, ze Konsulat Honorowy Belgii jest zamknięty, informacja na ten temat widnieje na stronie internetowej Ambasady.
Ambasada Belgii nie interweniuje w polskie sprawy sadowe. Sprawą zajmuje się polski wymiar sprawiedliwości.” Zobowiązania Polskiego Centrum Zdrowia wobec szpitali to jednak tylko kropla w morzu zadłużeń spółki. Szkody wierzycieli szacowane są na łączną kwotę 100 000 000 złotych.

Pominięty przekręt

Firmie oprócz prania brudnych pieniędzy zarzucane jest również faworyzowanie wierzycieli – wypłacanie wierzytelności jedynie wybranym obligatariuszom. Grozi za to kara nawet do dwóch lat więzienia. Przekrętów doszukiwać się można jeszcze na samym początku ich działalności. W czasie, w którym zostały wypuszczone pierwsze akcje PCZ, spółka przystąpiła do przetargu Państwowego dotyczącego zakupu Cefarmu – przedsiębiorstwa zajmującego się sprzedażą hurtową i detaliczną wyrobów farmaceutycznych, medycznych, higienicznych i kosmetycznych. Prezesowi bardzo zależało na wygraniu tego przetargu aby podbić swoją wartość na giełdzie. Przetarg oczywiście wygrali, natomiast po krótkim czasie, kiedy akcje firmy osiągnęły korzystną wartość, Romuald Ś. postanowił wycofać się i unieważnić przetarg. Powoływał się rzekomo na błędne sprawozdania finansowe Cefarmu. Przetarg udało się unieważnić chociaż od początku, wszystkie firmy w przetargu uczestniczące miały wgląd w komplet dokumentów firmy będącej jego przedmiotem. Komisja Papierów Wartościowych do tej pory nie podjęła działań w tej sprawie.

Druga strona medalu

Dokumentacja wewnętrzna firmy to również ponury żart. Pracownicy Polskiego Centrum Zdrowia byli bardzo źle traktowani, umowy były duplikowane w zależności od potrzeb firmy. Wypłaty otrzymywano sporo po terminie lub też nie otrzymywano ich wcale. Pracownicy na tak zwanych „śmieciowych umowach” przymuszani byli do figurowania w zarządzie spółki, oczywiście bez jakiegokolwiek prawa głosu, aby w odpowiednim momencie móc stać się przysłowiowym kozłem ofiarnym. Mamy więc do czynienia z podmiotem gospodarczym, który oszukał nie tylko klientów, pracowników, kontrahentów, NFZ, ZUS ale cały Naród.

Równia pochyła

Śledztwo nadzorowane jest przez Prokuraturę Krajową we Wrocławiu. Główny problem stanowi fakt iż zamiast oddać pieniądze obligatariuszom, spółka ogłosiła upadłość. Jest to upadłość, która na długo zostanie zapamiętana ze względu na poprzedzające ją okoliczności. W czerwcu 2015 roku miały zostać wykupione obligacje na kwotę 8 milionów złotych oraz zapłacone zaległe odsetki. Jednak zamiast uregulować bieżące zobowiązania, wykupiono wcześniej obligacje, które miały zapaść w 2017 roku. Na ten cel zostało przeznaczone 10 000 000 zł. W podobnym czasie bank wypowiedział spółce umowę kredytową i zażądał zwrotu 50 milionów pożyczonej kwoty. PCZ próbowało ratować się pozyskaniem inwestorów na tę kwotę. Niestety próba ta nie powiodła się. Gwoździem do trumny okazała się konieczność wypłaty czerwcowych obligacji oraz odsetek o łącznej wysokości 9,6 miliona zł. W kwietniu Romuald Ś. ustąpił ze stanowiska prezesa.

Co się odwlecze…

Z początkiem grudnia 2016 roku, doszło do aresztowania 4 osób zajmujących kluczowe stanowiska w PCZ S.A. i podmiotach powiązanych. Postawiono im zarzuty prania brudnych pieniędzy oraz szeregu przestępstw popełnionych w ramach zorganizowanej grupy przestępczej. Kwota zadłużenia spółki wobec wierzycieli plasuje się na poziomie 80 milionów złotych. Prokuratura zabezpieczyła już ruchomości w postaci 32 zabytkowych pojazdów. Między innymi 22 modele Rolls-Royce oraz samochody marki Ford A, Jeep, Cadillac, Chrystler i motocykl marki Harley-Davidson. Oprócz pojazdów zabezpieczone zostały luksusowe apartamenty we Wrocławskim SKY TOWER, 3 inne mieszkania, pieniądze i biżuteria. Te kosztowności mogą mieć kluczowe znaczenie dla ewentualnego zabezpieczenia roszczeń pokrzywdzonych. W czerwcu 2017 roku został przedłużony areszt dla założyciela holdingu. W podobnym czasie doszło również do aresztowania adwokatki podejrzanego – pani Anny D. Została ona zatrzymana z powodu próby skorumpowania pracownika prokuratury w celu udostępnienia informacji na temat toczącego się śledztwa. Łapówkę miało stanowić 200 000 zł lub mieszkanie. Sprawa bez wątpienia jest wielowątkowa i skomplikowana. Prokuratura nie wyklucza pojawienia się dodatkowych okoliczności a z najnowszych doniesień wynika iż liczba poszkodowanych wynosi około 600 osób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *